Alchemia szczęścia – dlaczego warto wziąć odpowiedzialność za swoje życie

Słowo “odpowiedzialność” jest dość dobrze znane. Również stwierdzenie “wziąć odpowiedzialność za swoje życie“.

Niektórzy niechętnie biorą je do swojego życia, bo o wiele łatwiej odpowiedzialnością za to, co dzieje się w ich życiu obarczać nie siebie, a wszystkich poza sobą.

Umysł pełen wspomnień

Słowa, których się używa, są ważne, bo każde z nich wywołuje skojarzenia. Jedne sprawiają, że czujemy się lepiej, inne przypominają o niezbyt ciekawych zdarzeniach z przeszłości. Tak, jakby w umyśle pełno było szufladek ze wspomnieniami i kiedy pojawia się coś podobnego, otwiera się szuflada z całą masą takich, które idealnie do niego pasują. Wtedy – albo pogarsza się nasze samopoczucie, albo polepsza.

Użyłem chwilę wcześniej słowa: “obarczać”. Z czym nam się kojarzy?
Mnie z niczym przyjemnym, bo zawiera w sobie przymus, ciężar, narzucenie czegoś, czego nie chcę robić, mówić, czuć. Jeśli połączymy słowo “odpowiedzialność” ze słowem “obarczać”, mało kto zechce z własnej woli wziąć ją w pełni na siebie. Wolimy to, co sprawia, że czujemy się dobrze, przyjemnie, miło, lekko, a nie tak, jakby coś lub ktoś przygniatał nas do ziemi.

Jeśli tak się czujesz, a mimo to bardzo chcesz wziąć odpowiedzialność za swoje życie, zamień słowo “obarczać” na dużo lepsze, czy “obdarowywać”.

W tym momencie w umyśle wysuwa się szuflada ze wszystkim, co uznaliśmy w naszym życiu za dar i poczuliśmy wtedy wdzięczność, radość, spełnienie, satysfakcję, dumę, wzrosło nasze poczucie wartości i samoocena. Kiedy te i inne odczucia pojawią się w nas i przed oczami zobaczymy słowo “odpowiedzialność”, wtedy otworzy się przed nami świat nieopisanych możliwości. Oto mamy w swoich rękach życie.

Wszystko, co dzieje się w naszym życiu, jest tworzone przez nas i tylko przez nas.

Wiem, że przy współudziale innych, ale za ich pojawienie się w naszym życiu, również my odpowiadamy. Przyciągamy ich do siebie. Świadomie lub nie.

Skoro to my sprawiamy, że w naszym życiu, otoczeniu, doświadczeniu, pojawiają się tacy, a nie inni ludzie, takie a nie inne zdarzenia, to czemu by nie sprawić, by to były właśnie takie wydarzenia i tacy ludzie, jakich my chcemy doświadczać i spotykać, a nie od jakich chcemy uciec?

Być może znajdą się ludzie (na pewno się znajdą), którzy uznają to za bezsens, ale nie zmieni to faktu, że ja uznaję to za moją rzeczywistość, która działa. Im więcej widzę w innych dobra, tym więcej pojawia się go w wydaniu tych ludzi. Nawet zanim dojdzie do spotkania z “trudną” osobą, gdy mam w sobie dobre myśli i odczucia skierowane na jej pozytywne cechy, w chwili, gdy jest blisko, to właśnie te dobre cechy dają o sobie znać.

Nie silę  się na tłumaczenie, jak to działa. Wiem, jednak,  że biorąc całkowitą odpowiedzialność za swoje życie, staję się jego twórcą.

Jestem współtwórcą swojego życia

Mogę dodać” współtwórcą”, bo Bóg obecny w każdej komórce i fotonie tego świata, harmonizuje ze wszystkim, co tworzę, wypełniając się najlepszym samopoczuciem, myślami, emocjami, pragnieniami, na jakie w danej chwili mnie stać. (Lubię też określenie Wszechświat. Ja jestem jego częścią. Więcej o relacji z Wszechświatem już wkrótce na blogu.)

Tymi słowami dzielę się z ludźmi, którzy przez całe życie zrzucają odpowiedzialność na Boga za to, co dzieje się  u nich każdego dnia. Żyjąc stwierdzeniem: “człowiek myśli, Pan Bóg kreśli” odpuszczają sobie zrobienie czegokolwiek na plus, by ich życie wyglądało inaczej, niż teraz – czyli nie tak, jakby naprawdę chcieli. Cóż. Co mogą zrobić, skoro Bóg tak chciał…

Nie zamierzam siedzieć na rowie biadoląc, że mi się życiowy wóz wywrócił. To najłatwiejsze i najgłupsze wyjście i nawet Bóg nie przyłoży palca, by pomóc w wyciągnięciu tego wozu z rowu.

Odpowiedzialność to dar, a nie przykry obowiązek

Alchemia Szczęścia Bogusława KrauseNie jest łatwo widzieć możliwość wzięcia odpowiedzialności za swoje życie jako bezcenny i twórzczy dar, ale każdy, kto tak na to spojrzy i zrobi z tego prezentu użytek, niejeden raz miło się zdziwi, niejeden raz życie go zaskoczy i to bardzo pozytywnie.
Nie wspomnę już o coraz lepszym samopoczuciu, które przecież jest jednym z najmocniejszych magnesów, przyciągających do naszego życie jeszcze więcej tego, co sprawi, że poczujemy się jeszcze lepiej i lepiej i lepiej…:)

A kiedy my poczujemy się jeszcze lepiej, ci którzy są blisko nas, odczują to i oni również poczują się przy nas lepiej, szczęśliwiej, pewniej.

A jeśli wciąż trudno ci wziąć odpowiedzialność za swoje życie, skorzystaj z pomocy Bogusławy Krause, która w niesamowity sposób opisuje, jak przejęcie odpowiedzialności i sterów, zmieniło jej osobiste życie.

Alchemia szczęścia – polecam gorąco. To lektura tej właśnie książki, pobudziła mnie do spisania powyższych przemyśleń.

 

Podziel się, jeśli uznasz, że warto 😉