Kłótnie i walka o rację w związku kosztem miłości do partnera

Gdy w związku dochodzi do kłótni, bardzo trudno złapać dystans do całej sytuacji.

Gdybyśmy mogli zobaczyć tę energię, atmosferę, która wytwarza się w trakcie ostrej wymiany zdań, mogłoby się nam zrobić duszno i praktycznie nic byśmy nie widzieli.

I tak właśnie się zachowujemy. Oddech nam się spłyca, jak przy dużym stresie i mówimy, wyrzucając na oślep słowa, które mają trafić przeciwną stronę. Naprawdę wtedy nic nie widzimy. Gdybyśmy wypowiadali słowa jako ludzie myślący i widzący – nie padłoby ani jedno słowo, którego moglibyśmy później żałować.

Gdybyśmy zamienili słowa na kamienie, moglibyśmy nie tylko drugą osobę zabić, ale też zniszczyć wszystko, co w danym pomieszczeniu się znajduje, bo rzucamy na oślep. Nie zastanawiamy się nad tym, czym, w kogo i dlaczego tak naprawdę rzucamy.

Dopiero po wzajemnej walce, gdy trochę ochłoniemy, okazuje się, że zniszczeń jest więcej niż tego, co chcieliśmy wywalczyć. A takie rany trudno się goją. Niestety.

Ręce splecione - pomoc na kłótnie w związku

Czy jest jakiś sposób, który może nas ustrzec przed walką na oślep z osobą, którą tak naprawdę kochamy i która jest nam bliska?

Nie wiem, czy jesteśmy w stanie w 100%-ach zapanować nad swoimi emocjami, ale praktyka czyni mistrza. Im częściej stosować będziemy to, co mam do zaproponowania, tym rzadziej dochodzić będzie do spięć.

Kiedy zorientujemy się, że rośnie w nas napięcie, doszło do pierwszej ostrej wymiany zdań i burza wisi w powietrzu, zadajmy sobie w głowie pytanie:

Na czym w tej chwili najbardziej mi zależy?

  • Czy na obronie siebie i jednoczesnym zniszczeniu bliskiej osoby?
  • Czy na obronie swojej racji, przekonania, prawdy?
  • Czy może na bliskiej osobie i na tym, by ten dzień przeżyć w zgodzie i życzliwości?

Czy Twój związek wart jest poświęcenia na polu walki o coś, co może nie jest aż tak ważne?

I inne ważne pytanie 

Co bliska mi osoba myśli, co czuje, czego potrzebuje i czego chce?

Dzięki tym pytaniom na chwilę złapiemy dystans, oddech, i jest szansa, że opamiętamy się, zastanowimy, czy naprawdę tego chcemy, czy naprawdę to, czego dotyczy wymiana zdań, jest warte wzajemnego ranienia siebie, poniżania, obrażania, niszczenia miłości.

Zadanie sobie tych pytań pomaga nieco inaczej popatrzeć na całą sytuację. Pomaga zobaczyć, co tak naprawdę wiemy, jakie są fakty, czy nie można inaczej tego wyjaśnić i czy z naszej strony jest to naprawdę obrona konieczna.

Zastanówmy się przez chwilę, myśląc o tym, co zaszło:

  • Czy wiemy, co wydarzyło się zanim przyszliśmy do domu?
  • Z kim rozmawiała bliska nam osoba?
  • Z czego wynikają zarzuty, które do nas kieruje?
  • Czy w 100% nie ma racji, czy może tylko w niewłaściwy sposób przekazuje nam co było nie tak z naszej strony?

Pytania, które mają niesamowitą moc

Pytania potrafią naprawdę wiele. Mają niesamowitą moc. Wiedzą o tym coachowie, którzy dzięki trafnym pytaniom potrafią wydobyć z człowieka to, co w nim najlepsze i pomagają zobaczyć to, czego w chwili przyjścia do nich, sam nie potrafi zobaczyć.

Sami też możemy być dla siebie coachem. Możemy uczyć się zadawać takie pytania, które ustrzegą nas przed błędami, pomogą odnaleźć rozwiązana problemów, obudzą w nas motywację do działania, zdystansują do muru trudności, przed którym stoimy, zmienią nasze nastawienie do siebie, ludzi, życia, otoczenia w którym żyjemy.
A jeśli uda nam się popatrzeć na problem z pewnej odległości, z różnych stron, dać sobie chwilę na zastanowienie i zadanie kolejnych cennych pytań – zrobi się jaśniej, pojawią się nowe pomysły, możliwości, szanse.

Sprawdźmy najpierw, jak działają pytania, które poznaliśmy przed chwilą. Nie musimy czekać na kłótnię. Możemy patrząc na bliską osobę, zadać je sobie i poszukać odpowiedzi, gdy między nami dobrze się układa. Jeśli nie znajdziemy, zawsze możemy zapytać wprost. To dobry początek cennej rozmowy, która pomoże nam lepiej poznać kogoś, z kim jesteśmy, a o kim mimo to, niewiele jeszcze wiemy.

Obrona racji – czy ponad wszystko?

Co jednak, gdy naprawdę nam zależy na obronie racji, za którą kryje się obrona siebie, bo ktoś niesłusznie nas oskarża, posądza, bo przecież takie sytuacje zdarzają się w domu między bliskim sobie osobami?

W takich sytuacjach reagujemy niemal natychmiast, nie zastanawiając się wiele. Płoniemy świętym gniewem sprawiedliwości, w poczuciu, że prawda stoi po naszej stronie.
Nie jest łatwo być pustym, by to, co inni mówią z przekonaniem na nasz temat i czym chcą nas obarczyć, przeleciało przez nas jak przez mgłę. To trudne, ale w miarę ćwiczeń i świadomej refleksji, możliwe.

Jednak niezależnie od ćwiczeń, podstawą jest tu świadomość siebie i tego, kim naprawdę jesteśmy, co robimy, jaki obraz siebie nosimy, czy znamy swoją wartość i jak bardzo liczy się dla nas nasze zdanie.

Kiedy poczucie wartości jest mocne i świadomość siebie na wysokim poziomie, wtedy słysząc pod swoim adresem oskarżenia czy posądzenia, nie odbijamy automatycznie piłeczki, ale konfrontujemy to z tym, co sami o sobie myślimy, co wiem i co naprawdę jest w tej chwili dla nas ważne.

 

Kiedy moje JESTEM jest mocniejsze od JESTEM innych ludzi,

trudno jest nas wbić w poczucie winy. 

Kłótnie i walka o rację w związku – wszystko w naszych rękach

1. Kiedy będziemy w stanie uznać, że mamy prawo do błędów, pomyłek, niedoskonałości, braków, wad i pozwolimy sobie na bycie ludźmi z bagażem zarówno mocnych jak i słabych stron, wtedy niemal automatycznie pojawi się świadomość, że inni też mają prawo do pomyłek i choćby takiego zachowania. To, czy nas zranią, czy nie, zależy głównie od tego, czy sami uznamy ich oskarżenia za prawdę i dopuścimy to do siebie, wbijając siebie w poczucie winy i przechodząc automatycznie do obrony w postaci ataku.

2.  Gdy przestanie nam zależeć na słowach uznania i docenianiu ze strony innych, uwolnimy się od potrzeby posiadania racji i udowadniania jej wobec innych.

Relacje międzyludzkie to bardzo zawiły i skomplikowany obszar. Różne jego strefy zachodzą na siebie nawzajem, przenikają, łączą i uzupełniają.

 

Na koniec tych przemyśleń, nasuwają się dwa istotne pytania: 

Czy da się choć trochę zminimalizować te starcia, które nierzadko skutecznie niszczą kwitnące i mające szanse na szczęśliwe lata związki?

Czy możliwe jest na tyle świadome życie, by nasz związek z każdym dniem umacniał się i nie był narażany na coraz mocniejsze uderzenia przykrych i krzywdzących słów, emocji, myśli i… milczenia?

Podziel się, jeśli uznasz, że warto 😉