Nie liczy się z moim zdaniem

Zawsze, gdy pojawia się przekonanie, poczucie, że druga osoba robi względem nas coś niewłaściwego, nie liczy się z naszym zdaniem, warto swoją uwagę skierować na siebie.
Nie da się tego pominąć, bo to w nas ma swoje źródło wszystko, co dzieje się wokół.

Możemy się burzyć, wściekać na życiowego partnera za to, że nas ignoruje i nie bierze pod uwagę nasze zdania, nie liczy się z naszą opinią i siebie uważa za jedynego mądrego człowieka w tym związku. Ale dobrze wiemy, że jeśli chcemy coś zmienić w tej kwestii, na wściekaniu się nie możemy poprzestać. Warto poszukać przyczyny takiego zachowania, a jako że leży ona zwykle po obu stronach, przyjrzyjmy się sobie. Dzięki temu dużo lepiej zrozumiemy zachowanie drugiej strony.

Nie liczy się z moim zdaniem – jakim konkretnie

Zastanówmy się, czego konkretnie dotyczy lekceważenie ze strony partnera. Jakiej treści nasze stwierdzenia są przez niego niedoceniane i ignorowane, a wręcz jesteśmy może wyśmiewani za swoje poglądy na określony temat.
Czy dotyczy to stwierdzeń na temat nas samych czy może dotyczących partnera?

Czy nie liczy się ze zdaniem na temat:

  • Pracy?
  • Rodziny?
  • Znajomych jego lub naszych?
  • Sytuacji w związku?
  • Planów dotyczących was obojga?
  • Pomysłu na zrobienie konkretnej rzeczy?

Czy nie słucha i nie bierze pod uwagę naszej opinii na jakiś temat, czy może są ignorowane jedynie rady, jakie mu dajemy w konkretnej sprawie?
Czy jesteśmy totalnie ignorowani i otrzymujemy informację, że lepiej by było, byśmy się nie odzywali, jeśli mamy mówić głupio?

Te pytania warto zadać, bo jako ludzie, mamy tendencję do uogólniania i generalizowania w stylu: zawsze, każdy, wszyscy itp.
Dzięki skupieniu się na konkretach, łatwiej będzie nam dostrzec te sfery życia, które nasz partner uważa za swoje terytorium i nasze zdanie w tym temacie zupełnie się dla niego nie liczy.

Gdy zadamy te pytania, mimo, iż być może nie od razu pojawią się odpowiedzi, mogą do nas dotrzeć w sytuacjach, gdy po raz kolejny zostaniemy zlekceważeni, a nasze zdanie uznane za nieważne i niewarte uwagi. Mamy już wiedzę, na co zwracać uwagę, więc dużo łatwiej będzie nam świadomie spojrzeć na całe zdarzenie i nie reagować automatycznie w ramach samoobrony, ale wyciągnąć z tego cenną lekcję dla siebie.

Para po kłótni - Nie liczy się z moim zdaniem

Nie liczę się ze swoim zdaniem – czy to prawda?

Oto co dalej zrobimy.
Znajdźmy kolejną wolną chwilę, by zadać kolejne cenne pytania. Jak nieraz wspominam, pytania powodują ruch. Gdy je zadajemy, umysł skupia się na szukaniu odpowiedzi. Filtruje docierające do nas informacje pod ich kątem i pomaga nam dostrzec to wszystko, co może nam pomóc w znalezieniu rozwiązania. Tak więc nie zrażajmy się, gdy odpowiedzi nie pojawiają się od razu. Niektóre są trudniejsze i sięgają głębiej dlatego potrzebują czasu.

Oto pytania, które tym razem dotyczyć będą głównie naszej osoby:

–> Czy jestem osobą słowną, tzn, czy dotrzymuję danego słowa, obietnicy? Nieważne, czy chodzi o kupno czegoś o co nas poproszono, czy załatwienie jakiejś sprawy, do czego wcześniej się zobowiązaliśmy. Jeśli nasza słowność nie jest 100%-a to co przeważa: czy częściej polegamy w tym temacie, czy zwyciężamy?

–> Czy liczę się ze swoim zdaniem, czy może jestem jak chorągiewka, które tak się układa, jak zawieje wiatr okoliczności. Czyli, czy mam swoje zdanie i jestem przekonany o jego słuszności, choć też otwarty na to, że mogę się mylić.

–> Sobie też składamy obietnice. Pytanie, czy ich dotrzymujemy. Postanowienia też wchodzą w grę.

Kolejne ważne pytanie:

–> Czy znajduję czas na wsłuchanie się w siebie. Nie tylko w to, co podpowiada mi rozum, ale w to, co pochodzi z podświadomości, z serca, duszy. Co jest dowodem na to, że traktujemy siebie poważnie i liczymy się ze swoim potrzebami, potrzebami swojej duszy, serca, tego, co czasem trudno usłyszeć, bo potrzebna jest cisza, czas. Czy lekceważymy swoje przeczucia, głos intuicji?

Następne pytanie:

–> Jak traktujemy sygnały, które wysyła nasze ciało? Czy je lekceważymy, czy zwracamy uwagę i działamy zgodnie z wiedzą lub z tym, co doradzają nam specjaliści.
Czy choćby jedzenie potraw, po których źle się czujemy, a nasz organizm daje sygnały, że już więcej alergenów nie zniesie. Czy bierzemy to poważnie, czy dalej sobie dogadzamy, bo przecież mamy smak. Co tam ciało. Jest wytrzymałe. Nieważne, że krzyczy na różne sposoby. My wiemy lepiej.

I ostatnie, o co warto siebie zapytać:

–> Czy jesteśmy prawdomówni? Czy zbyt często nie zmyślamy, nie koloryzujemy tego, o czym opowiadamy partnerowi? Czy w tym, co mówimy jesteśmy wiarygodni, a jeśli nie, to jak często zdarza nam się mijać z faktami?

 

Czy już wiesz, dlaczego nie liczy się z twoim zdaniem?

Lekceważenie naszego zdania przez partnera może mieć wiele przyczyn. Niektóre będą leżeć oczywiście pod stronie naszej drugiej połowy. Jednak zmianę należy zacząć od siebie.
Od szacunku do siebie, swoich myśli, wypowiadanych słów; dotrzymywania składanych sobie i innym obietnic, zrezygnowania z wymyślania niestworzonych historii, w które mało kto uwierzy.

Możliwe, że nie poczuwamy się do niczego, o czym była mowa w zadanych przed chwilą pytaniach i całą winą obarczamy naszego partnera. Może i tak być. Wtedy warto szczerze porozmawiać i zapytać drugą osobę, z czego bierze się jej lekceważący stosunek do tego, co mówimy? Jakie są podstawy, jakie źródło, kiedy to się zaczęło i z każdym miesiącem jest coraz gorzej?

Gdy druga połowa nie liczy się z moim zdaniem, coś warto zrobić, bo samo użalanie się nad sobą, narzekanie, zwierzanie się przyjaciołom, że jest się nieszanowanym w domu, na niewiele się zda.
Teraz, gdy mamy trochę więcej wiedzy na ten temat, możemy coś z tym zrobić. Możemy podjąć jakieś kroki, bo mamy wybór.

Podziel się, jeśli uznasz, że warto 😉