Zaufanie w związku – drogocenne jak perła

Zaufanie – perła, która gdy raz pęknie, nigdy nie zrasta się bez blizny.

Choćby minęły wieki, blizna żyje swoim życiem. Najpierw drąży małą ścieżynkę, by już wkrótce stworzy głęboki wąwóz w myśli, sercu i duszy człowieka. Każda nowa rysa prowadzi do jeszcze większych zniekształceń drogocennego cudu stworzonego przez naturę.

Zaufanie jest jak nić.

Im częściej zrywana, tym trudniej na nowo ją związać. Ludzie się oddalają, nici zaczyna brakować, aż w końcu… . Właśnie. Niektórym udaje się na krosnach miłości, głębokich pragnień, mocnej woli i wiary utkać brakującą część, by na nowo związać i znów się połączyć. Obiecują sobie przy tej okazji, że teraz już będą o nić dbać, troszczyć się, pielęgnować. Przysięgają, że nie doprowadzą do zbyt wielkiego naprężenia, nie pozwolą znów, by rozum omamił ich swoim dialogiem.

Zamiast rozmawiać ze sobą, przekonywać siebie, że to jeszcze nic nie znaczy, a nowa znajomość to tylko przelotne spojrzenia, trzeba zasiąść przy domowym kominku, zaparzyć herbatę z malin, rozgrzać serce wpatrując się w strzelający ogień i… .
To trudne, wiem, tak zwyczajnie spojrzeć w oczy osoby, która wciąż ma szczególne miejsce w naszym sercu i porozmawiać. Jednak tylko tak można zadbać o nić zaufania, o płomień miłości, o pragnienie bycia razem teraz i jeszcze jutro, może rok, może dłużej.

Zaufanie w związku to najdelikatniejsza z nici.

Czemu tak? Może dlatego, że jest ogromnym skarbem, którego nigdzie kupić nie można. Cennym darem, który można jedynie ofiarować i którym można być obdarowanym. Żadnej zapłaty nie trzeba. Wystarczy przyjąć i podziękować. Potem tylko troszczyć się, by nie zmarniał dar, nie zgubił się skarb. Aby tak było, trzeba wpierw docenić jego wartość.

Nie wszystkim się docenić zaufanie, którym zostali obdarzeni.

Nie każdy rozumie, czym jest tak naprawdę. Dlatego bywa, że perła zaufania przed świnie jest rzucona, a potem w błocie leży, dopóki dawca jej stamtąd nie zabierze i nie zacznie szukać dla niej lepszego skarbca. Dobrych parę lat już minęło, od chwili, kiedy otrzymałem swoją perłę i nić została połączona z drugą nicią.

Bywały dni mocnych naprężeń, przetaczania perły po nieznanych drogach, ale wciąż nić jest cała, a perła nie nosi śladu pęknięcia. Czasem tylko rozum wspierany przez wybujałą fabrykę filmów swojej wyobraźni, tworzy nieprawdziwe historie, domysły, chcąc zasiać ostre chwasty wątpliwości, zazdrości i lęku. Bez skutku, choć nie bez wyładowań.

Nić jest mocna, bardzo chroniona, perła doceniana, poznana co do wartości. Drugiej takiej nie sposób znaleźć i szukać nie trzeba. Bo po co?

Przecież ta jest piękna i wciąż w najważniejszym miejscu – w sercu.

Jeśli uważasz, że warto - podaj dalej ;)