Jak uwolnić się od poczucia winy – krok po kroku

Czy można uwolnić się od poczucia winy?

Nie będę się rozwodził na temat tego, jakie spustoszenie powoduje w życiu poczucie winy i jak wiąże nasze skrzydła możliwości grubą, stalową liną. To odczuwa każdy, kto ma problem z nieustannym poczuciem winy.Zamiast tego zdradzę ci, jak ja uwolniłem się od poczucia winy.  Myślę, że powinno to zadziałać u każdego.

Chore poczucie winy

Chore poczucie winy przejawiające się ciągłym przekonaniem, że ktoś coś do nas ma, że zrobiliśmy coś nie tak, coś złego, coś zaniedbaliśmy, nie byliśmy dość dobrzy czy doskonali, nie tak popatrzyliśmy, nie takim jak trzeba tonem coś powiedzieliśmy, nie tak jak trzeba wyglądaliśmy i masę innych rzeczy zrobiliśmy w swoim przekonaniu nie tak, jak – również w swoim przekonaniu – zrobiliśmy źle, bądź nie wystarczająco dobrze; to poczucie winy, które ma gdzieś swoje źródło. Kiedyś zaczęliśmy tak myśleć, a potem było już tylko gorzej.

U mnie do uwolnienia doszło po tym, jak kolejny raz starłem się z osobą, wobec której nieustannie czułem się winny. Dorabiałem sobie interpretację do wszystkiego, co mówiła, robiła, czuła. Oczywiście brałem to jako ukryty atak na mnie. Doszukiwałem się podtekstów tam, gdzie ich w ogóle nie było. Koszmarnie się żyje z takimi przekonaniami, ale cóż. Tak sobie przez lata wyrobiłem ten nawyk, że teraz nie wiedziałem, w jaki sposób się go pozbyć.

Czy można uwolnić się od poczucia winy w jednej chwili

Lina - więzy - Czy można uwolnić się od poczucia winyTak. Przynajmniej tak stało się w moim przypadku. Poczucie winy zniknęło niemal w jednej chwili. Po kolejnej wymianie zdań, mojej zaciekłej obronie przed urojonym atakiem ukrytym w słowach drugiej osoby, postanowiłem wyjaśnić wszystko do końca. Nie lubię bowiem zostawiać trudnych rozmów z niedomówieniami. Nawet jeśli ktoś koniecznie chce skończyć, niemal uciec, obrazić się, szukam sposobu, by wrócić do rozmowy i wyjaśnić to, o co poszło.

Tak było i tym razem. Nie wiem skąd się to we mnie wzięło, ale naszło mnie na chwilę szczerości. Gdy usłyszałem (słuszny) zarzut, że wszystko biorę do siebie, przeciwko sobie, wybucham bez ważnej przyczyny i słychać w tym wszystkim, że zaciekle bronię siebie przed atakiem, którego ten ktoś nie miał w ogóle zamiaru wykonać, zastanowiłem się przez chwilę i powiedziałem na głos, skąd się to u mnie wzięło…

Od dawna znałem przyczynę, ale nigdy o niej na głos nie mówiłem. I oto w tej jednej chwili to, co tkwiło przez lata głęboko we mnie skrywane, ujrzało światło dzienne.

Spotkałem się ze zrozumieniem i wydawało mi się, że nic się nie zmieniło. Świadomość, że nie czuję się już winny dotarła do mnie jeszcze tego samego dnia. Podczas kolejnych rozmów nie słyszałem niczego poza tym, co ktoś do mnie mówił.

Pojawiło się we mnie nowe przekonanie:

Jeśli ktokolwiek ma coś do mnie, to niech mi to powie. Jeśli nie mówi mi tego wprost, to znaczy, że nie mam powodu do obwiniania siebie za cokolwiek, o czym wiem i czego nie jestem świadom (bo nie zawsze świadomie robimy coś źle).

Jak uwolnić się od poczucia winy – krok po kroku

1. Znajdź sposób na wyjaśnienie tego, co zaszło i czego dotyczyła niezbyt miła rozmowa, od której zaczęła się twoja ostra obrona przed obwinianiem.

2. Nastaw się na dotarcie do prawdy, do sedna problemu, a nie na udowodnienie swojej racji.

3. Wypowiedz na głos to, co mogło być przyczyną twojego ciągłego wbijania siebie w poczucie winy i złej interpretacji wszystkiego, co inni do ciebie mówili, czy jak się zachowywali.

4. Przyjmij nowe założenie: jeśli ktoś coś do ciebie ma, to niech ci to powie. Jeśli tego nie mówi, to znaczy, że nic takiego nie ma, a to, co mówi, jest tym, co mówi.

 

Mam nadzieję, że choć trochę ci pomogłem (jeśli masz ten sam problem, z którym ja przez wiele lat się męczyłem).

Życzę ci wolności i radości płynącej z każdej rozmowy, spotkania, działania bez konieczności ciągłego kontrolowania siebie, by znów nie zrobić czegoś, co wbiłoby cię w poczucie winy.

Podziel się, jeśli uznasz, że warto 😉