Hermann Scherer w strefie ciszy

“Prosimy Państwa o zachowanie milczenia także w domu w trakcie posiłku. Jeśli pozwolicie sobie Państwo na to doznanie, będziecie mogli się przekonać, jak bardzo jest błogie”.

Łatwo powiedzieć… Znów jestem w klasztorze św. Benedykta w Wurzburgu, u mistrza zen i kontemplacji Willigisa Jagera. Nakaz milczenia powitał mnie już na stronie internetowej klasztoru, a tu, w klasztorze jest on wszechobecny. Zawsze. Ale w końcu jestem tu po to, aby zdać się na ową ciszę. Poddać się jej. Moim jedynym zadaniem jest siedzieć i trzymać buzię zamkniętą na kłódkę. Cały dzień. Cały tydzień. (…)

Nie myśleć. Nie da się w ogóle nie myśleć. To co robić z myślami? Moje myśli zwykle szaleją w głowie. Moje myśli są jak cyklon po wypiciu Red Bulla. 

Zawsze, wszędzie, aż do chwili, kiedy zasnę. Mój napęd, mój silnik, mój systemowy zegar. Co mam robić z moimi myślami tutaj – w klasztorze? Mógłbym opracować nowy model jakiegoś biznesu, wymyślić nową firmę, nawet napisać w myślach książkę – ale nie, nic z tego. Mamy zgodnie z tym, co mówili nasi mistrzowie zaraz na wstępie, pozwolić naszym myślom po prostu płynąć. Przepłynąć. Moim jedynym zdaniem jest ani ich nie wypierać, ani też z nimi nie walczyć. Za to mam ćwiczyć się w tym, aby pozwolić im po prostu przepływać, zupełnie jak chmurom na błękitnym niebie. Jak powoli nadjeżdżającemu pociągowi, który zbliża się, przesuwa obok i zaczyna po prostu znikać. O Boże, ileż to pociągów przejeżdża przez mój mózg?! Dworzec główny w Monachium wydaje się być psią budą w porównaniu z tym, co dzieje się w mojej głowie. Tak, to właściwie jest coś w rodzaju dworca w głowie. (…)

Przez cały rok próbuję pracować tak wydajnie, jak to tylko jest możliwe, zrobić tyle, ile tylko jest możliwe, dlatego zawsze mam przed sobą tysiące terminów, spraw i pewnie tyleż samo podróży. Zrobić jak najwięcej. Zrobić. Zrobić. Zrobić. A tutaj nie robię nic, nic – no, może poza sprzątaniem jadalni. Tutaj tylko jestem. Mam takie uczucie, że następnym razem będę musiał zostać w klasztorze dłużej, żeby po prostu zanurzyć się w moim ‘ja’. W żadnym innym miejscu nie widzę tak wyraźnie, jak tu, jak mało właściwie potrzebujemy do życia, jak dużo – w przeciwieństwie do tego – mamy i jak ważne jest, żeby umieć się tego pozbyć.”

Hermann Scherer “Dzieci szczęścia

(więcej na temat ksiażki dowiesz się w Tym Miejscu)

Jeśli uważasz, że warto - podaj dalej ;)