Motywowanie samego siebie – czemu bywa takie trudne

“Człowiek sukcesu zdaje sobie sprawę ze swojej osobistej odpowiedzialności za motywowanie samego siebie. Potrafi się “uruchomić”, gdyż posiada kluczyk do swojej własnych stacyjki.”

Kemmons Wilson – założyciel Holiday Inn Hotels

Motywowanie i odpowiedzialność – dwa słowa, które warte są uwagi.

Sukces jest tylko ich pochodną, choć też ważny.
Kolejność też jest ważna: najpierw odpowiedzialność, potem motywowanie. Bez tego pierwszego, trudno nakłonić siebie do większego wysiłku. Nawet, gdy chodzi o wspaniały cel, marzenie, przychodzi taki moment, w którym czujemy zmęczenie materiału. Pierwsze emocji opadły, a z każdym dniem czujemy coraz większy spadek energii do jakiegokolwiek działania. Bywa, że tracimy poczucie sensu – gdy cel wydaje się wciąż bardzo odległy.

Z pomocą przychodzi poczucie odpowiedzialności. Gdy w pełni ją bierzemy na siebie, pojawia się wolność wyboru. Nikt nie zmusza mnie, bym to robił. To mój wybór, moja decyzja. I tylko ode mnie zależy, czy postawię kolejny krok, czy na dobre sobie odpuszczę.

Motywowanie samego siebie – trudniejsze niż motywowanie innych

Wydawać by się mogło, że motywowanie samego siebie jest łatwiejsze, a jednak. To zadanie bardzo trudne z jednego powodu: to my musimy coś zrobić, poświęcić czas, energię, uwagę. Gdy motywujemy innych, to oni muszą zakasać rękawy. My zamykamy drzwi i nic poza wzniosłymi słowami, nas nie obchodzi.

Czy jest ów kluczyk do własnej stacyjki? Nie wiem. Może ty masz jakiś pomysł?

Jeśli uważasz, że warto - podaj dalej ;)